Kiedy usłyszałam, że Monty Python wystąpi wspólnie po latach, w swoim ostatnim spektaklu w karierze, byłam sceptycznie nastawiona. No wiecie jak to jest z takimi powrotami. Może się okazać, że odgrzany kotlet nie jest taki dobry. Mimo wszystko wiedziałam, że do kina na retransmisję pójdę, bo nie darowałabym sobie, gdybym nie wykorzystała pierwszej i ostatniej być może okazji do zobaczenia Pythonów (prawie) na żywo. I wiecie co? Monty Python jest nieśmiertelny. Oni nie są jak kotlet. Oni są jak cholernie dobry bigos, który przy odgrzewaniu nic nie traci, a może tylko zyskać.