Ubiegły weekend w końcu spędziłam w górach. Prognozy straszyły deszczami, burzami i ogólną klęską żywiołową, ale nie daliśmy się zniechęcić. Powoli od jakiegoś czasu poznaję Sudety, po przeprowadzce na stałe do Wrocławia to najbliższe góry w jakie można wyjechać, a po tym weekendzie stwierdzam, że chyba trochę ich nie doceniałam.
