Są takie książki, które po prostu istnieją w naszej świadomości. Po prostu były tyle razy adaptowane, parafrazowane i wykorzystywane w każdym możliwym nurcie kultury, że każdy wie mniej więcej o co chodzi. Tak jest w "Opowieścią wigilijną" Dickensa, ale kiedy chwilę się zastanowiłam, okazało się, że nigdy jej nie czytałam. Widziałam inspirowane nią bajki, bajki i filmy w których ktoś komuś ją czytał, przewinęła się przez moją świadomość mnóstwo razy, ale nigdy sama jej nie przeczytałam.
