Po rozczarowaniu filmem "Mój biegun" poszłam do kina na coś całkiem innego. Jako miłośniczka kina Juliusza Machulskiego i Roberta Więckiewicza samego w sobie, nie mogłam odpuścić seansu "AmbaSSady". Dodatkowo zachęcił mnie fakt, że recenzje były niezbyt pochlebne, a ja zazwyczaj mam zdanie odwrotne do tych prezentowanych w recenzjach. Zwłaszcza jeśli autor recenzji przyznaje, że nie podobał mu się film "Ile waży koń trojański?", który ja jak najbardziej polubiłam.
