Jeżeli zastanawiacie się, czy "Idol" to dobry film i czy warto iść na niego do kina, to odpowiadam: gra w nim Al Pacino. I jest tak samo diabelnie dobry jak dwadzieścia lat temu w "Zapachu kobiety". To cholerny Al Pacino, który sam broni siebie i ten film. Choć film jest na tyle dobry, że nie trzeba go bronić.
